
– Kiedy emocje już opadły porozmawiajmy o siódmej edycji Ogólnopolskiego Przeglądu Twórczości Przemysława Gintrowskiego „Pamiątki”. Festiwal powrócił do Kołobrzegu po rocznej przerwie, powiedz z jakim odbiorem spotkała się ta edycja i czy obawialiście się frekwencji?
– Przyznaję szczerze, że powrót po tak długiej, rocznej przerwie wiązał się z dużym stresem i okresem pewnej niepewności. Teoretycznie wracaliśmy na znane wody; w końcu cykl festiwalowy w przestrzeni Regionalnego Centrum Kultury im. Zbigniewa Herberta to coś, co znamy doskonale. Sam format, polegający na konkursie głównym, atrakcjach muzycznych i filmowych dla widowni, ogłoszeniu werdyktu i koncertach laureatów, nie był dla nas niczym nowym.
– Ale pewnie musiało pojawić się jednak naturalne pytanie: czy impreza po przerwie doczeka się podobnego zainteresowania?
– Widok pełnej sali RCK przez dwa dni trwania festiwalu był czymś, co niesamowicie nas uradowało i rozgrzało nasze serca. To pozwoliło nam odetchnąć i udowodniło, że twórczość Przemysława Gintrowskiego wciąż przyciąga tłumy. Nawet biorąc pod uwagę, że podczas samego Przeglądu musieliśmy się zmagać z nieprzewidzianymi, niezależnymi od nas trudnościami, które w znaczny sposób wpłynęły chociażby na terminarz wydarzeń podczas drugiego dnia Pamiątek, możemy ocenić siódmą edycję festiwalu jako udaną i przeprowadzoną sprawnie od A do Z w stu procentach.
– A jak oceniasz sam poziom artystyczny tegorocznego konkursu? Zgłosiło się do niego wielu wykonawców.
– Zainteresowanie przeszło nasze najśmielsze oczekiwania – w konkursie głównym wystąpiło aż dwudziestu jeden wykonawców, co jest jedną z najwyższych liczb w historii „Pamiątek”. Jednak tym, co rzucało się w oczy najbardziej, był wiek uczestników. Zwyciężyła szesnastoletnia Karolina Jasińska, a nagrody zdobywali również inni bardzo młodzi artyści, tacy jak Hanna Wojtczak, lat 14, czy niespełna dwudziestoletni Radosław Fenger. Wyróżnili się także muzycy z zespołu „Kilka Czułości”, którzy wykazali doskonale zrozumienie tego, jak wzbogacać muzycznie utwory poetyckie, nie zagłuszając ich przesłania, oraz formacja Vesper z Rafałem Kowalewskim na czele; w tym wypadku kluczowa była siła i harmonia wokali.
Poziom był niesamowicie wysoki i wyrównany. Z perspektywy jury znalezienie tych najlepszych i rozdzielenie miejsc na podium stanowiło ogromne wyzwanie, bo wielu wykonawców zasługiwało na laury. Niejeden widz konkursu głównego mówił żartobliwie, że nie chciałby być w skórze jurorów i miałem dokładnie to samo odczucie. Ta zmiana pokoleniowa na scenie konkursowej to fantastyczny sygnał. Młodzi ludzie dopiero zaczynający swoją przygodę z poważniejszym śpiewaniem potrafią wziąć na warsztat ten niełatwy repertuar piosenki z tekstem poetyckim i zaprezentować go w sposób dojrzały, a momentami wręcz godny podziwu. Oby ta tendencja utrzymała się w kolejnych edycjach.
– Sukces festiwalu to nie tylko artyści, ale i społeczność. W tym roku zdecydowaliśmy się na zbiórkę publiczną, która zakończyła się sukcesem.
– Zgadza się. Zostaliśmy niejako zmuszeni przez trudniejszą sytuację finansową do szukania pomocy wśród sympatyków i stałych widzów Przeglądu, a nasza prośba nie pozostała bez echa. W ciągu około trzech miesięcy przed startem Pamiątek udało nam się zebrać ponad dziesięć tysięcy złotych od około sześćdziesięciu wspierających. Każdemu z nich – także tym, którzy woleli pozostać anonimowi – należą się ogromne podziękowania. Ta kwota realnie odciążyła organizatorów i ułatwiła dopięcie budżetu po wcześniejszych trudnościach finansowych. Nie pokuszę się o wymienienie wszystkich darczyńców, ale dziękujemy z serca chociażby Anicie, Przemkowi, Małgosi, Łukaszowi.
Czymś niezwykłym było, że do pomocy włączyli się również byli działacze podziemia solidarnościowego w stanie wojennym: Tomek, Przemek, Agnieszka i inni. No cóż, jesteśmy jako „Pamiątki” silni dobrocią naszych przyjaciół, których poznaje się w biedzie.
– To dobra okazja, żeby wspomnieć właśnie o Przyjaciołach Pamiątek.
-Wiem doskonale, że mamy w swoim gronie oddanych, stałych widzów, którzy przyjeżdżają do Kołobrzegu na każdą edycję, a ta tradycja sięga jeszcze “Nadziei” poświęconej Jackowi Kaczmarskiemu. Mowa o środowisku „kaczmarofilów” i „gintrowertyków” – tak nazywają się trochę żartobliwie, a mowa o najbardziej zaangażowanych fanach twórczości Jacka Kaczmarskiego i Przemysława Gintrowskiego. Jest to publiczność szalenie inteligentna i jeszcze bardziej szalenie wymagająca, oczekująca najwyższej jakości, ale jednocześnie potrafiąca stworzyć niezapomnianą atmosferę i docenić ogrom pracy artystycznej. Chciałbym w tym miejscu osobiście podziękować tym wszystkim osobom, które od lat współtworzą ten unikalny klimat. Nie wymieniam nazwisk tylko dlatego, że boję się pominięcia kogoś z Was, a jest Was sporo i wszyscy zasługujecie na to, co najlepsze. Dziękujemy!
– Zwieńczeniem tej edycji były dwa zupełnie różne, premierowe projekty koncertowe. Oba zakończyły się owacjami na stojąco. Z czego wynikała taka reakcja?
– Oba te koncerty – spektakl „Kataryniarz” Marcina Gąbki z zespołem Deszczowcy oraz „Epitafium” w wykonaniu Przemysława Lembicza i Artura Kępki – udowodniły potęgę tej twórczości, choć w zupełnie inny sposób.
Występ Marcina Gąbki pokazał, że kanoniczne wykonania można wzbogacić o unikalny sznyt autorski i nie mówimy tylko o wokalnym wielogłosie czy dodatkach aktorskich. Usłyszeliśmy rozbudowane instrumentarium: skrzypce, mandolinę, gitarę akustyczną, djembe i dwa instrumenty klawiszowe a do tego przepiękny, momentami przejmujący śpiew biały. Z kolei Przemysław Lembicz, którego publiczność kojarzy często z drapieżnego, mocnego wokalu w Kwartecie ProForma, postawił na koncert na wskroś liryczny. To było wydarzenie bardziej wyciszone, zmuszające do namysłu i głębokiej refleksji. Publiczność zareagowała na oba te skrajnie różne formaty ogromnym entuzjazmem. Głosy po festiwalu były wręcz takie, że oba koncerty trwały zbyt krótko – co jest chyba najlepszą możliwą recenzją. Lepiej kończyć z poczuciem niedosytu i tęsknoty niż przesytem lub niezadowoleniem.
– Jak podkreślasz, organizacja takiego wydarzenia to gigantyczny wysiłek wielu osób…
– Absolutnie tak. Jako rzecznik prasowy zajmuję się przede wszystkim komunikacją zewnętrzną, kontaktem z mediami czy promocją w social mediach, ale to tylko ułamek całej, tytanicznej pracy na przestrzeni całego roku. Za trzonem organizacyjnym stoi niezastąpiony pomysłodawca „Pamiątek” Jacek Pechman wspierany przez swoją żonę Katarzynę. Nie mogę nie wspomnieć o wsparciu najbliższej rodziny barda czyli Agnieszce i Julii Gintrowskich. Podziękowania kierujemy też do Beaty Molak z SAWP, które co roku funduje swoją nagrodę.
– Organizatorem „Pamiątek” jest Stowarzyszenie Katolicka Inicjatywa Kulturalna, ale w tym roku współorganizatorem został Instytut Pamięci Narodowej.
-To prawda. Wsparcie Instytutu Pamięci Narodowej było w tym roku kluczowe. Podobnie zresztą jak wsparcie Anny Mieczkowskiej – prezydent miasta Kołobrzeg. Bardzo dziękujemy za pomoc.
Przegląd nie odbyłby się w takiej formie bez ludzi, którzy pomagają nam na co dzień na każdym etapie. Chcę wymienić choćby Kasię Mielnik-Plust, która byłą opiekunem konkursowiczów, Wojtka Czaplewskiego, niezawodnego Jerzego Błażyńskiego, który przygotował zdjęcia z wydarzenia, czy Pawła Sztompke, który fantastycznie poprowadził przegląd. Dziękujemy również Miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji za pomoc przy zorganizowaniu spotkania fanów piosenek Gintrowskiego i Kaczmarskiego, wydawnictwu krakowskiemu Biały Kruk za ufundowanie nagród książkowych, Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego za przyznanie nagród finansowych dla laureatów i wyróżnionych w tegorocznym konkursie.
– Na koniec jeszcze jedno pytanie: czego możemy spodziewać się w przyszłym roku na „Pamiątkach”?
– Jak znam Jacka, to myślę, że ma on już ułożony program na ósmą edycję przeglądu.
– Ale pewnie coś tam już Tobie zdradził z przyszłorocznych planów…
– Coś tam wiem, i mogę tylko póki co powiedzieć, że szykują się dwa bardzo ciekawe premierowe projekty z piosenkami Przemysława Gintrowskiego. Już teraz serdecznie zapraszam do Kołobrzegu – spotkajmy się na kolejnych „Pamiątkach”!
– Dziękuję za rozmowę. ( tk)
/na zdjęciu Michał Kaczmarczyk z Julią Gintrowską/